Jak zapewnić powodzenie swojemu mężowi?

Wielu znakomitych biznesmenów mówi mi, że zanim dadzą komuś awans, lubią dowiedzieć się czegoś o jego żonie. Interesują się nie tyle tym, czy ma ona prezencję i wdzięk albo czy dobrze gotuje, ale przede wszystkim tym, czy daje mężowi poczucie wiary w siebie.

Prezes pewnego koncernu wyraził to następująco: „Gdy żona akceptuje swojego męża, daje mu poczucie, że jest z niego zadowolona, i rzeczywiście jest, to tak, jakby dawała mu zastrzyk wiary w siebie za każdym razem, gdy wraca on do domu. Wtedy mąż myśli sobie – skoro ona mnie lubi, to może jednak nie jestem taki zły. Jeśli żona zdaje się go lubić i wierzyć w niego, on mówi do siebie: – może jednak dam sobie radę, i nazajutrz wychodzi światu naprzeciw, jaśniejąc pewnością siebie i czując, że z czymkolwiek przyjdzie mu się zmierzyć, on temu sprosta.

Gdy natomiast mężczyzna wraca do domu do gderającej, zrzędzącej i narzekającej żony, to jakby opuszczała go cała wola do walki. Jej ciągłe niezadowolenie drąży go i zasiewa w nim ziarno zwątpienia we własne siły. Facet traci wiarę w siebie.”

Prezes mógł jeszcze dodać, że żona, która darzy swego męża akceptacją, daje mu nie tylko dawkę pewności siebie, ale również sporą dawkę dobroci dla ludzi i łatwości we współżyciu. Swoją akceptacją bowiem pomaga mu coraz bardziej lubić samego siebie. Bardziej lubiąc siebie, człowiek staje się łatwiejszy we współżyciu. Bardziej troszczy się o innych i okazuje więcej taktu. Natomiast stale gderająca żona otrzymuje w końcu coś dokładnie przeciwnego, niż chciała dostać. Przyczynia się do tego, że jej mąż lubi siebie coraz mniej. A im gorsze ma on mniemanie o sobie, tym łatwiej wpada w złość i tym bardziej jest krytyczny wobec swojej partnerki. Być może jest w tym sprawiedliwość losu.

Oczywiście, wszystko co powiedziałem o żonach, odnosi się ta samo, jeśli nie w jeszcze większym stopniu, do mężów. Mężczyźni bywają jeszcze większymi zrzędami niż kobiety, i mąż, który odnosi się do żony z sarkazmem, wciąż wytyka jej jakieś wady i rani jej ego, także dostanie to, czego się dopraszał.

Źródło: „Jak żyć wśród ludzi, czyli klinika relacji międzyludzkich”, Les Giblin

 

Reklamy

Kochanie, mam dla Ciebie „rozwiązanie”…

 

W coachingu podczas tworzenia planu działania coach czasami zadaje pytanie ” A kto może Ci w tym pomoc?”.

Przenosząc to na niwę rodzinną czasami żona opowiada o rożnych dla niej trudnych sprawach, a mąż ma zawsze dla niej świetne rozwiązanie problemu i mówi jak może ona sobie poradzić z daną kwestią. Są oczywiście też mężowie z dużym stażem, którzy twierdzą, że są momenty, kiedy żona musi się po prostu”wygadać”, a rolą męża jest tylko jej cierpliwie wysłuchać. Ale czy na pewno tak jest?

Czasami bywa, że żona czując bezsilność opowiada o rożnych problemach licząc po cichu – być może nawet nieświadomie, na pomoc swojego męża. Panowie, niekiedy w tym co żona opowiada są ukryte dla nas zadania! Wystarczy je odkryć i zrobić co trzeba… często po cichu.

Jeśli na przykład opowiada o tym, ze nastoletnia córka ma problem z wyszykowaniem się rano na czas, a przez to są duże nerwy – porozmawiaj może z córką. Jeśli słyszysz, że irytuje żonę fakt rozrzucania skarpetek przez syna, powiedz mu, żeby je wrzucał do kosza na brudy, ale najpierw odkładaj swoje skarpety na miejsce przez tydzień lub dwa zanim mu to powiesz 🙂

rozmawiajace malzenstwo

 

 

Twardziel

Will Smith w jednym z ostatnich wywiadów tak odpowiada na pytanie, kto jest dla niego wzorem.

„Mój ojciec. Był prawdziwym twardzielem. Był gotów zrobić wszystko, aby wykarmić swoje dzieci, które były dla niego najważniejsze. Kiedy miałem 5 lat, tata zaczął zabierać mnie i rodzeństwo do swojej pracy. Pracował w supermarkecie przy ladzie chłodniczej. Mieliśmy tylko 4 czy 5 lat i pracowaliśmy w niebezpiecznych dla nas warunkach. Nigdy nie mogłem zrozumieć, po co mu towarzyszyliśmy, ale umiem też zrozumieć mężczyznę, który chce zawsze i wszędzie mieć przy sobie swoje dzieci. Koniec, kropka.”