Paweł Wysoczański o „Jurku”

W POLSKA THE TIMES nr 109 ukazał się ciekawy wywiad z Pawłem Wysoczańskim, reżyserem filmu „Jurek” o Jerzym Kukuczce zawierającym wiele wątków. Fragment wywiadu poniżej.

A jeśli chodzi o to, co dla Ciebie w osobowości Jerzego Kukuczki jest najbliższe, najbardziej rozpoznawalne?

O tym mogę mówić długo. (śmiech) Wiele rzeczy mnie ciekawi w Kukuczce. To przede wszystkim, że był niebywale skromny. Zauważ, w tej chwili żyjemy w czasach, w których ludzie dużo gadają, są krasomówcami, popisują się… … lansują…

Właśnie. A on wyrażał się czynami. Góry były dla niego czymś więcej niż sportem. Były zajęciem z pogranicza wyczynu, sportu, formą poznania siebie. Nie ma nic ze sztuki w tym, że nieraz niewiele brakowało, aby odmroził swoje ręce i nogi na wysokości ośmiu tysięcy metrów, ale piękno świata nie jest zbudowane z racjonalnych zachowań. Czy pasja może być racjonalna? Nie wydaje mi się. Czy wartościowe jest jedynie to co użyteczne, praktyczne? Nie rozumiem tych, którzy krytykują alpinistów, mówiąc, że to, co robią, jest nieracjonalne, niepotrzebne. Dla mnie są wynalazcami, odkrywcami. Czy poezja jest użyteczna? Czy jest niezbędna do życia? Przecież można bez niej żyć. A jednak świat byłby bez niej ubogi. Podobnie jest ze wspinaniem. Himalaizm na pozór jest ryzykanctwem, poświęcaniem swojego życia, uczuć rodziny, ale kiedy oglądam skupienie na twarzach ludzi uczestniczących w spotkaniach z himalaistami, tego, jak ludzie są głodni tych opowieści, jak inspirujące one potrafią być, to wiem, że wspinanie ma sens. Kukuczka był skromny, był kompletnym zaprzeczeniem tego, w jakich czasach żyjemy i postaw dziś wszechobecnych. Był niebywale lojalny. Miał tych samych przyjaciół od 14. roku życia… Jak mówi Janusz Majer: „Był tym samym Jurkiem, którego znaliśmy tyle lat. Skromny, unikający rozgłosu, kochający góry”. Był nawet bezwzględny w kontaktach z mediami. To zupełnie inna twarz Jerzego Kukuczki, zważywszy, że w domu był czułym mężem i troskliwym ojcem. Miał dystans do mediów. Dlaczego? Bo wiedział, że… … że media przekłamują, karmią się sensacją. Mamy w materiałach moment, kiedy Jerzy Kukuczka mówi do dziennikarza z irytacją: „Weź opowiedz o tym, jak ci umiera przyjaciel. To tak, jakbyś miał opowiadać o tym, jak ci umiera matka. Weź się uzewnętrzniaj na zawołanie”. Alicja Kapuścińska pożyczyła mi niedawno książkę Krzysztofa Mroziewicza, w której Kukuczka Mroziewiczowi odpowiada sylabami – tak albo nie. Nie miał potrzeby rozgłosu. To było w nim piękne. Podobnie jak jego żelazny upór. Zwłaszcza dzisiaj, w czasach, w których króluje słomiany zapał, kiedy ludzie może i piszą trzy książki, ale już żadnej nie skończą i nie wydadzą. Mają tylko plany, plany, plany… Kukuczka, kiedy coś postanawiał, realizował to, niezależnie od okoliczności.

Wywiad

Lhotse

Reklamy