Zakazana psychologia

Kilka lat temu Tomasz Witkowski, były wykładowca na Uniwersytecie Wrocławskim i w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej popełnił pewną mistyfikację publikując w uznanym psychologicznym czasopiśmie „Charaktery” wyssaną z palca tezę, że jego nowa metoda terapeutyczna pozwala wyleczyć pacjenta za pomocą komputera i słuchania oper Wagnera. Kretynizm, prawda? Otóż, jego artykuł został opublikowany, a on udowodnił po raz kolejny, że w naszym pieknym kraju można rozpropagować każdą bzdurę.

Co gorsze ludzie wierzą i praktykują „techniki” pseudopsychologiczne robiąc sobie i innym krzywdę. Zachęcam do lektury prowokacyjnego i dającego do myślenia artykułu „Przekroju”.
http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,5803.html

Dla zainteresowanych pogłębieniem tematu, książka Tomasza Witkowskiego:
„Zakazana Psychologia. Pomiędzy szarlatanerią a nauką”
Wydawca: Biblioteka moderatora

Reklamy

Prawo Parkinsona

Prawo Parkinsona mówi, że praca rozszerza się wprost proporcjonalnie do czasu wyznaczonego do jej wykonania. Czy Twoje doświadczenie potwierdza tę zależność? 🙂 Po przemyśleniu sprawy można dojść do wniosku, że deadlines/terminy nie są takie złe!

Dodam, że podobnie środki finansowe rozchodzą się w miesiącu wprost proporcjonalnie do ich wielkości. 🙂 Taka jest prawda, że zazwyczaj wydaje się wszystko niezależnie od wpływów. Nie chcę zostać autorem tego prawa, to tylko taka obserwacja przeciętnego konsumenta… 😉

Postanowienie na Nowy Rok – 1 listopada

Wczoraj kupiłem kalendarz na Nowy Rok 2010 i pomyślałem sobie, że jest to dobry moment na podsumowanie tego roku, przynajmniej wstępne. Dlaczego czekać do końca grudnia, żeby na chybcika, na fali noworocznych postanowień w przeddzień sylwestrowego szaleństwa coś tam sobie obiecać na przyszły rok i szybko o tym zapomnieć.

1 listopada to dobry okres – czas zadumy i refleksji. Śmierć – coś się definitywnie kończy i coś zaczyna (dla wierzących w nieśmiertelność duszy). Niech dzisiaj co roku to Święto nam przypomina co udało nam się w danym roku zrobić, a co nie i o co warto walczyć w przyszłym. (Jeśli jeszcze w tym roku coś trzeba pilnie załatwić – dobra wiadomość jest taka, że mamy jeszcze prawie dwa miesiące.) Niech ta ocena i plan na najbliższe miesiące będą jednak robione z serca i z perspektywy globalnej.

Staną kiedyś nasi najbliżsi nad naszym grobem i … co wtedy powiedzą? Może powiedzą, że 2010 rok był wspaniały i wyjątkowy.

„Wtedy mój mąż zaczął się zmieniać. Znalazł więcej czasu dla dzieci, zabrał mnie na niezapomniany weekend do spa i nawet nauczył się wrzucać swoje skarpetki do kosza przy pralce! Czułam się kochana, zauważona i szanowana.

Żona zaczęła witać mnie z uśmiechem po powrocie z pracy. Doceniała najdrobniejszą pomoc w domu czy kuchni. Dziękowała mi za zajmowanie się dziećmi chociaż to przecież mój obowiązek. Wspaniała kobieta – potrafiła się cieszyć z najdrobniejszej rzeczy i za wszystko była wdzięczna. Czułem się przy niej ważny, potrzebny i doceniony.”