Wczoraj miałem dwie podobne dyskusje u fryzjera i na siłowni.
Jeden znajomy z siłowni bardzo sfrustrowany zapytał “A ty na kogo będziesz głosował?” Nie miałem ochoty wchodzić w bezpośrednią dyskusję więc otworzyłem rozmowę pytając. A czy ty myślisz, że fakt bycia bogatym lub biednym, szczęśliwym lub niezadowolonym z życia zależy od premiera i partii rządzącej? Wniosek był taki, że nasz obecny system gospodarczo-polityczny daje mimo wszystko duży wybór. Kompetencje, inicjatywa, znajomość prawa i wykorzystanie okazji ma bardziej bezpośrednie przełożenie na nasze codzienne życie niż grupa posłów i senatorów na Wiejskiej. Oczywiście na wybory trzeba iść i zagłosować. Znajomy miał prawo być zirytowany. Jego córka nie została przyjęta do przedszkola w pobliżu domu, a na specjalistyczną wizytę musi czekać kilka miesięcy. Najciekawsze jest to co powiedział na końcu: nie jestem zadowolony z obecnego rządu, ale i tak nie pójdę głosować…
U fryzjera zaczęliśmy wchodzić w rozmowę, ale szybko się zorientowaliśmy z różnych opcji reprezentowanych w salonie i temperatura rosła geometrycznie. Fryzjer – ten z nożyczkami w ręku skwitował – Panowie, o polityce nie powinno się rozmawiać, bo się tylko można poróżnić. Już chciałem powiedzieć, że jeśli jesteśmy otwarci na zrozumienie drugiej strony i ciekawi dlaczego tak a nie inaczej myśli może to być interesująca dyskusja, ale w tamtym momencie przyznałem rację fryzjerowi – temu z nożyczkami w ręku